Asy polskiego lotnictwa

Zdzisław Krasnodębski pseudonim " Król", urodzony w 1904 roku. Karierę wojskową rozpoczął  w wieku 16 lat jako ochotnik w wojnie  polsko-bolszewickiej. W 1925 roku rozpoczął naukę w Szkole Podchorążych Lotnictwa w Dęblinie. Od 1935  dowodził 111 Eskadrą Myśliwską a od 1937 roku III/1 Dywizjonem Myśliwskim. W czasie kampanii wrześniowej po zaciętej walce z Niemcami zostaje ranny. Pomimo odniesionych obrażeń powrócił do oddziału, z którym przez Rumunię dotarł do Francji i został mianowany na dowódcę grupy polskich pilotów. 17 czerwca 1940 roku ewakułował się do Wielkiej Brytanii. Tak pisze w swoich wspomnieniach:

"Po upadku Francji przedostaliśmy się do Anglii, aby dalej walczyć za wolność - waszą, ale nie naszą.”

Jednak gdy otrzymuje rozkaz swoich brytyjskich zwierzchników, nie waha się ani chwili i jak najszybciej organizuje dywizjon myśliwski oparty na polskich pilotach. 31 sierpnia 1940 roku polski Dywizjon, który otrzymuje nr 303, wyrusza do swojej pierwszej akcji w Bitwie o Anglię. W swoich pamiętnikach wspomina:

"Na moją interwencję władze angielskie zgodziły się na nadanie Dywizjonowi imienia Tadeusza Kościuszki i na namalowanie odznaki Kościuszki na kadłubach samolotów”.

Krasnodębski jest pierwszym dowódcą Dywizjonu 303 i w ciągu zaledwie kilku pierwszych dni września wykonuje 6 zakończonych sukcesem lotów bojowych na niebie Anglii. 6 września 1940 r.  dochodzi do kolejnej akcji powietrznej :

"Naszym zadaniem jest niedopuszczenie bombowców do celu, więc pełny gaz i do ataku. Chęć zwycięstwa jest tak wielka, że zapomina się o wszystkim i widzi się tylko wroga. Wyprzedza się własny samolot, który wydaje się za wolny i z trudem podąża za wolą pilota. Lecz myśliwcy nieprzyjacielscy nie próżnują i nagle posypało się szkło z zegarów mojej maszyny, zbiornik z paliwem podziurawiony pociskami, leje się z niego płonąca benzyna i wypełnia całą kabinę ogniem...”

Ratuje się ucieczką z płonącego samolotu i w ciężkim stanie trafia do szpitala. Za swoje zasługi zostaje odznaczony Srebrnym Krzyżem Orderu Viruti Militari. Po rekonwalescencji wyjeżdża do Kanady w celu werbowania młodych rekrutów do Polskich Sił Zbrojnych. Pełnil też wiele funkcji dowódczych. Po wojnie wyjeżdża do Południowej Afryki, a w 1951 roku osiedla się w Kanadzie. Związany był z wieloma organizacjami społecznymi a szczególnie z polskim środowiskiem lotniczym. Zmarł 3 sierpnia 1980 roku w Toronto. Pośmiertnie odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. 14 maja 2014 roku prochy Zdzisława Krasnodębskiego zostały złożone na cmentarzu wojskowym na Powązkach.

Cytaty:

Magdalena Bożko "Gazeta Kujawska"

Samolot  Eugeniusza Horbaczewskiego

Samolot E. Horbaczewskiego. Zdjęcie z archiwum Instytutu J. Piłsudskiego w Nowym Jorku

Eugeniusz Horbaczewski urodzony 28 września 1917 roku. Do szkoły Podchorążych Lotnictwa w Dęblinie wstąpił 1937 rok. We wrześniu 1939 roku wraz z innymi słuchaczami dęblińskiej szkoły udał się do Rumunii, a z tamtąd przez Jugosławię, Grecjię dociera do Francji aby ostatecznie  24 czerwca 1940 roku dotrzeć do Wielkiej Brytanii. Do Dywizjonu 303 został przydzielony w sierpniu 1941 roku i walczył w nim ponad rok na samolotach Spitfire Mk.V. Pierwsze zwycięstwo odniósł nad Francją 4 kwietnia 1942 roku. We wrześniu tego samego roku przeniesiony do Dywizjonu 302 a w  lutym 1943 walczył w Afryce odniosząc kolejne zwycięstwa. Natępnie była Sycylia i Włochy. Pod koniec 1943 powrócił do Anglii i objął dowodztwo 315 dywizjonu. Zaliczając kilka zestrzeleń między innymi  " latających bomb" V1. 18 sierpnia 1944 w składzie 12 samolotów udaje się nad Francję. W czasie walki zesztrzelił 3 samoloty ale sam nie powrócił do Anglii. Dopiero 1947 roku odnaleziono samolot i ciało Horbaczewskiego. Został pochowany na cmentarzu w Creil.

 

Liczba zestrzeleń:

  • na pewno 16 1/2
  • prawdopodobnie 1
  • uszkodzony 1
Witold Urbanowicz

Witold Urbanowicz

a, https://commons.wikimedia.org/

Witold Urbanowicz pseudonim " Kobra", urodzony w 1908 roku. Naukę w szkole Podchorążych Lotnictwa rozpoczął w 1930 roku a karierę pilota  w 1933 roku zaś pierwsze zwycięstwo w powietrzu zaliczył w 1936 roku. Wtedy też zostaje przeniesiony do Centrum Szkolenia Oficerów Lotnictwa w Dęblinie i funkcję instruktora pełni do momentu wybuchu wojny. Na początku września po nieudanych próbach walki z najeźcą otrzymał rozkaz ewakuowania grupy podchorążych do Rumunii, gdzie mieli odebrać samoloty, które niestety nie zostały dostarczone. Urbanowicz podjął decyzje o powrocie do kraju, jednak zostaje aresztowany przez żołmnierzy Armii Czerwonej. Po kilku dniach udało mu się zbiec i dołączyć do swojego oddziału. Przez Rumunie, Bułgarię i Bejrut, 29 października dotarli do Marsylii. We Francji  zakwaterowano ich w obozie Istres w bardzo prymitywnych warunkach. Wkrótce przeniesiony został do bazy w Lyon-Bron skąd w styczniu 1940 roku odpłyną do Anglii. Po kilku miesięcznym przeszkoleniu, 4 sierpnia rozpoczyna loty a już 8 sierpnia strącił pierwszego nieprzyjaciela. Zadaje wrogowi kolejne straty, jenak nie wszystkie są oficjalnie zaliczone. Do Dywizjonu 303 był przeniesiony 21 sierpnia 1940 roku i po trzech tygodniach objął tam dowództwo . Arkady Fidler w swojej książce opisuje ten moment :

"W tym gorącym dla myślistwa brytyjskiego okresie, kiedy dzień w dzień srożyły się gwałtowne walki nad Anglią, opustoszałe po zestrzeleniu majora Krasnodębskiego stanowisko polskiego dowódcy Dywizjonu 303 wymagało natychmiastowego obsadzenia. Wicemarszałek brytyjskiego lotnictwa Keith Park, dowódca 11 grupy myśliwskiej, nie wahał się ani chwili, znał dobrze swych pilotów, wiedział, komu zaufać. Dowódcą 303 mianował porucznika Witolda Urbanowicza, dotychczasowego zastępcę Krasnodębskiego. Jak słuszny był to wybór, wykazały następne dni: Urbanowicz odznaczył się jako kapitalny dowódca i jako as nad asami, pogromca wroga."        

Dowódcą Dywizjon 303  był do 21 pażdziernika i brał udział w decydujących walkach w obronie Wielkiej Brytanii. Sam odnosi wiele zwycięstw, ustanawijając własny rekord czterech zestrzelań jednego dnia. W czerwcu 1941 roku wyjeżdża do USA aby nakłaniać młodzież polonijną do wstępowania w szeregi Polskich Sił Zbrojnych. W 1943 roku wyjechał na front chińsko-japoński. Latał w jednostce zwanej "Latające Tygrysy", w  której dokonał następnych zestrzeleń. Po powrocie do Anglii na początku 1944 roku był ponownie wysłany do Stanów Zjednoczonych jako attaché lotniczy. Po zakończeniu wojny osiedlił się w Nowym Jorku gdzie podją pracę zgodnie ze swoim wykształceniem. Owocem jego wspomnień były cztery książki: "Początek jutra", "Świt zwycięstwa", "Ogień nad Chinami" i "Myśliwcy".Był jednym z największych asów polskiego lotnictwa i za życia stał się legendą. Jego samolot nigdy nie został uszkodzony.Zmarł w wieku 88 lat i pochowany został na cmentarzu Narodowego Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej w Doylestown w stanie Pensylwania.

Witold Urbanowicz  odznaczony został Krzyżem Srebrnym Orderu Wojennego Virtuti Militari (nr 8820), czterokrotnie Krzyżem Walecznych, Polowym Znakiem Pilota (nr 415), brytyjskim Distinguished Flying Cross, amerykańskim Air Medal i chińskim Krzyżem Lotniczym.  

 

Liczba zestrzeleń:

  • w Bitwie o Anglię 15
  • prawdopodobie 1
  • w Chinach 2

 

Witold Lokuciewski

Witold Łokuciewsk. Ostatni dowódca Dywizjonu 303.

Witold Łokuciewski - pseudonim "Tolo", urodzony w 1917 roku. Do Szkoły Podchorążych Lotnictwa w Dęblinie wstąpił w roku 1936 a w 1938 został przydzielony do Eskadry Myśliwskiej w Warszawie. W początkowym stadium wojny odnosi pierwsze sukcesy. Podobnie jak inni lotnicy po kapitulacji Warszawy przez Rumunię, Jugosławię i Włochy dotarł do Francji. Jako jeden z nielicznych stanął w jej obronie po atakach Niemieckich. Po kapitulacji Francji ewakuował się do Anglii. Otrzymał przydział do Dywizjonu 303, gdzie spotkał swoich kolegów z dęblińskiej szkoły : Jana Zumbacha i Mirosława Fericia. Pierwszy niemiecki samolot zestrzelił 7 września a 15 września został uznany za asa myśliwskiego. Jednak tym razem nie obyło się bez problemów:  

 "Po wyjściu z chmur zauważyłem ogromną dziurę w skrzydle, spowodowaną pociskiem działka, a odłamki zraniły mi obie nogi, przebijając cholewy butów. Maszyna oczywiście straciła własności aerodynamiczne, na domiar złego glikol zaczął wyciekać, ale do lotniska dociągnąłem, lądując oczywiście bez klap, bo te także zostały uszkodzone. Zakołowałem na miejsce i odjechałem na izbę chorych. Ale szkopa dostałem". 

Los ponownie nie był zbyt łaskawy, kiedy 3 marca 1942 roku samolot jego został ostrzelony, a on sam został ciężko ranny. W trakcie próby lądowania samolot stanął w płomieniach Łokuciewski wyskoczył na spadochronie. Dostał sie do niewoli niemieckiej, z której  kilkakrotnie podejmował próby ucieczki. Dopiero w kwietniu 1945 roku udało mu się zbiec z kilkoma więźniami i przedostać na lotnisko zajęte przez brytyjczyków. Powrócił do Dywizjonu 303 w listopadzie 1945 roku a 1 lutego 1946 stanął na jego czele. W kronice dywizjonu Tolo napisał:

"Dziś, kiedy zostałem dowódcą tego sławnego '303', nasuwają się pewne refleksje: wojna skończyła się, nie ma konkretnych widoków na następną, jaki cel stoi przed nami i jaką drogą mamy do niego dążyć? Właśnie o tę drogę nam chodzi, bo cel jest jasny: nie dać się złamać i okłamać, a drogę na pewno wybierzemy taką, jaka będzie nas godna. Wierzę, że w pracy tej będziemy szli zwarci, tak że obowiązek nasz będzie spełniony po żołniersku i po obywatelsku". 

 Na prośby rodziny wrócił do Polski w 1947 roku. Początkowo pracował jako instruktor lotniczy w Świdniku ale w 1949 w ramach represji wobec powracających z zachodu żołnierzy został zwolniony  i odebrano mu nawet licencję pilota. W 1956 roku powraca do służby w lotnictwie, a 1969 został attaché wojskowym w Londynie. Gdzie przez swoich byłych kolegów, którzy pozostali na emigracji uważany był za zdrajcę, który poparł komunistów. Do kraju powrócił w 1972 roku. Zmarł w 1990 i został pochowany na cmentarzu wojskowym na Powązkach.

 

Liczba zestrzeleń

  • pewnych 8
  • prawdopodobnie 3 1/2